Helena Krajewska (1910 – 1988)

Helena Krajewska. SEATED GIRL WITH HYACINTH., 1959

Lot 109. HELENA KRAJEWSKA (POLISH 1910-1998). SEATED GIRL WITH HYACINTH. Signed with initials and dated ’59 lower right, oil on canvas. 73.5cm x 60cm. Estimate: £300 – £500. Lyon & Turnbull. 02/11/26

Helana Krajewska wraz z mężem Juliuszem Krajewskim to do pewnego stopnia ścierwo decydencyjne polskiej sztuki czasów stalinizmu, wykraczające nawet ponad ten okres. Jestem przekonany, że zniszczyli życie wielu artystom i nie ponieśli za to żadnych konsekwencji. Nie rozumiem, dlaczego polskie domy aukyjne czasami sprzedają ich prace na swoich aukcjach. Bardzo dobry artykuł na temat obojga Krajewskich napisała Zofia Rohozińska, którego fragment poniżej cytuję zaś cały artykuł dołączam jako PDF-file.

„Helena (1910–1998) i Juliusz (1905–1992) Krajewscy byli ikonicznymi postaciami polskiego socrealizmu, malarzami i krytykami sztuki, którzy –w przeciwieństwie do całego właściwie pokolenia zaangażowanych w niego artystów– nigdy tego nurtu się nie wyrzekli. Ich przedwojenne zaangażowanie w działalność komunistycznej grupy artystycznej Czapka Frygijska przełożyło się na późniejszą karierę – po wojnie pełnili centralne pozycje w polu sztuki: Helena była redaktorką naczelną „Przeglądu Artystycznego”, sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR przy ZPAP, członkinią sekcji plastyki Polskiego Instytutu Sztuki oraz członkinią i czołową działaczką Koła Twórczego PZPR; Juliusz z kolei był prezesem zarządu Głównego ZPAP, członkiem Koła Twórczego PZPR, prezesem jury Ogólnopolskiej Wystawy Plastyki i profesorem Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Warszawie. W efekcie sprawowali niemal hegemoniczną władzę w polskim polu sztuki. Ich dominacja nie trwała jednak długo, bo tylko dwa lata – już w 1951 roku Wydział Kultury KC PZPR wyraził krytykę dotychczasowego przebiegu socrealizmu i w konsekwencji odsunął Krajewskich z obejmowanych stanowisk. Niedługo później w polityce kulturalnej nadeszła odwilż, a wraz z nią zaangażowanie artystów w socrealizm stało się piętnem, które towarzyszyło im aż do śmierci” (Zofia Rohozińska)

Leave a comment