
Lot 353. HENRI HAYDEN (1883-1970). Joueur de mandoline, signed ‘H. Hayden’ (lower center), oil on canvas, 43 ½ x 19 ¾ in. (110 x 50 cm.). Painted in June 1920. Provenance: Jacques and Colette Ulmann, Paris. Galerie Rive Gauche, Paris. Nannette and Herbert Rothschild, New York and Ossining (acquired from the above, May 1956). By descent from the above to the present owners.
Literature: G.H. Marcus, ed., Encounters with Modern Art, The Reminiscences of Nanette F. Rothschild, Works from the Rothschild Family Collections, exh. cat., National Gallery of Art, Washington, D.C., 1996, p. 83 (illustrated, fig. 59).
Exhibited: Providence, Annmary Brown Memorial, Brown University and Rhode Island School of Design Museum of Art, Herbert and Nannette Rothschild Collection: An Exhibition in Celebration of the Seventy-Fifth Anniversary of the Founding of Pembroke College in Brown University, October-November 1966, no. 65 (illustrated).
The Comité Henri Hayden has confirmed the authenticity of this work.
Estimate $500,000 – 700,000. Christie’s. 05/13/25. Passed

Otrzymuję czasami listy od czytelników z pytaniem ‘czy warto zainwestować XX PLN w ten obraz‘. Obrazem okazuje się zwykle jedna ze słabych prac Jerzego lub Wojciecha Kossaków. Inwestorom, którzy chcieliby zadać mi podobne pytanie o zamrożenie złotówek w powyżej pokazany obraz Henryka Haydena odpowiem teraz publicznie, że warto. Może to być bliskie spotkanie z baronami Rothschildami bowiem to z ich kolekcji pochodzi ta kubistyczna praca. Dodatkowo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że konkurecję na rynku stanowi obecnie ‘FAŁN” Jacka Malczewskiego z Doyle (https://polishartcorner.com/2025/05/04/jacek-malczewski-1854-1929-13/), to sądzę, że warto dołożyć 2-3 razy więcej na korzyść Haydena. Ostatecznie, it’s only money. Hayden podwójnie sygnował swój obraz a Malczewski tylko raz i to również źle świadczy o tym drugim.
